Tym razem wybraliśmy się na wycieczkę zorganizowaną przez biuro podróży, natomiast cała wycieczka w klimacie wyprawowym:) Pojechałem z Ania, Bajką i Grabsonem. Musieliśmy się dostać do Przemyśla gdzie dołączyliśmy do pozostałych 35 uczestników wyprawy:) Zaczynamy podróż od Lwowa, gdzie dostajemy się autobusem. W Lwowie jesteśmy wieczorem...oczywiście idziemy zwiedzić lwowskie knajpy:) Tak się złożyło, że w ten dzień walczył Kliczko z Adamkiem, więc szukaliśmy knajpy z TV. Trafiliśmy do "Lampy Gazowej", gdzie nad naszym stolikiem był zawieszony telewizor. Walkę w przyjaznej atmosferze z odśpiewywaniem hymnów oglądneliśmy z ukraińcami:)
Na drugi dzień rano zwiedzamy Lwów - starówka, cmentarz Łuczakowski i Orląt Lwowskich. Poniżej kilka fotek:) Dla mnie Lwów kojarzy się z klimatem Krakowa:)
Spaliśmy w hostelu z którego mieliśmy taki widok jak poniżej na zdjęciu:)
Po całym dniu czekamy na pociąg z przedziałami typu plackarta. Są to przedziały z 6-cioma miejscami do spania, po lewej stronie piętrowo 4 miejsca i po prawej przy oknie 2 miejsca. Pomiędzy korytarz:) Że tak powiem - bardzo integracyjnie - oczywiście nie wolno pić alkoholu ani palić papierosów;)
Po 12-sto godzinnej podróży zajeżdżamy do Kijowa. Kijów - hmm - kijowy:) Dla mnie monumentalny moloch o klimacie Warszawy...(nie mam nic do warszawiaków - żeby nie było :P ) Oczywiście to ogólne wrażenie.
Poniżej zdjęcia ze schodów do metra (kosztuje 1 hrywne - 37 gr). Zdjęcie zrobione gdzieś z połowy tych schodów...naprawdę długo się jechało, a to dlatego że Kijów leży na kilku wzgórzach i my zjeżdzaliśmy do metra z jednego z nich:) Z ciekawostek Kijów ma 5 mln mieszkańców i jeździł tam drugi tramwaj w Europie po Berlinie.
Stadion Dynama Kijów.
Jakiś sobór:)
Opera kijowska
A poniżej już siedzimy sobie na schodach naszego pieknęgo hotelu:) Dojechaliśmy tam znowu po ok 12 godzinach pociągiem. Na zdjęciu wyszedł fioletowy, ale w rzeczywistości był różowy:) Podobno do użytku został oddany w lipcu 2011, ale wiecej rzeczy tam nie działało niż działało:) Właścieciel mówił "co Wy chcecie, przecież on jest oddany w lipcu, to wszystko musi się ułożyć":) Mieszkaliśmy w miejscowości Zaozjernoje koło Eupatorii. Do morza mieliśmy 90metrów, jednak nasza plaża była z kamieniami i glonami, do ładnej trzeba było iść ok 2km.
W tym kotle pewien dziadek który siedział tam ciedziennie "sortował śmieci" - butelki i wszystko co się dało spalić pakował do tego "kotła", natoamist szkło zakopywał:) Jaki ekologiczny naród...
Na drugi dzień po przyjeździe byliśmy na krótkiej wycieczce po Eupatarii, z której zdjęcia poniżej:)
Wizyta w meczecie i wreszcie pożądek, najpierw Panowie potem Panie:P
Bardzo dużo jeździło tam dostawczaków marki ZIŁ.
Następna wycieczka była na Półwysep Tarchankut.
No i wszechobecne radary, pozostałości po wojnie. Ukraińcy twierdzą że nie działają, ale jakaś dziwna tajemnica wogół tych radarów...
Kolejna wycieczka całodniowa. Jedziemy żeby zobaczyć jakąś bardzo starą osadę o nazwie "Czufut-Kale". Mieszkańcy mieszkali tam w domkach wydrążąnych w skale.
Kawałek od Czufut Kale znajdował się pałac Hanów - Bakczy Saraj.
I na koniec dnia wizyta w Sevastopolu. Mieści się tam siedziba floty czarnomorskiej. Swoją flotę mają tam statki ukraińskie i rosyjskie. W 80% oczywiście rosyjskie:) Ogólnie miasto bardzo rosyjskie - zresztą jak i cały Krym. Mieszkańcom wcale by nie przeszkadzało gdyby ich przyłączono do Rosji - "przecież tam jeszcze lepiej".
Ściana zasłużonych dla miasta (nauczycielka, urzędnik, itp)
W Sevastopolu znajduje się także Chersonez Taurydzki - starożytne miasto greckie wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego.
Kolejna wyprawa całodniowa. Tym razem w góry. Najpierw idziemy do Doliny Przywidzień, później na Czatyrdah (pisał o nim Mickiewicz w Sonetach Krymskich).
Po drodze jeszcze zwiedzanie jaskini do której można było sobie wypożyć kurtkę za 3 hrywny (1,20zł)
Krótka wycieczka półdniowa na rowerach:)
Kapsuła Gagalina - podobno w tym miejscu lądował.
Znowu jedziemy na cały dzień zobaczyć Jałtę. Pierwsze jesteśmy w Livadii w Pałacu Cara Mikołaja. Pałac w którym w 1945r odbyła się konferencja jałtańska. Spotkali się tam Stalin, Ruswelt i Churchill, aby wyznaczyć nowe granice w Europie...
Poniżej Jaskólcze Gniazdo (nie pamiętam kogo to i po co to:)
Pomnik Lenina w Jałcie i posiłek z maka:)
Wyprawa na błotka...Powiedzieli nam że lecznicze więc prawie wszyscy weszli:)
A po błotkach naturalna glinka na urodę:)
Na koniec plaża - przynajmniej można było się umyć z tych "pachnących" błot...
Znowy jedziemy na cały dzień. Poniżej twierdza genueńska w Sudaku - ale poza nazwą nic o niej nie pamiętam:)
Potem jedziemy do Nowego Światu, który słynie z produkcji najlepszego szampana na świecie:) Produkcję tą zapoczątkował Galicyn.
A poniżej już ostatni dzień naszej wyprawy:) Odessa. Miasto stosunkowo młode bo ma tylko 200lat.Z ciekawostek zapamiętałem tylko że mają bardzo niskie bezrobocie na poziomie 0,x%
i kończy się nasza przygoda na Krymie:) Nie wspomniałem jeszcze nic o jedzeniu. Żywiliśmy się w resteuracjach, barach, itp. Mają bardzo dużo potraw z baraniną (polecam Samsy i Cieburjaki) z ziemniakami (np. bardzo dobre pierogi - które można kupić np. u babuszek na postoju pociągu. Naprawdę wtedy smakują najlepiej. Za 15hrywien - ok 6zł dostawało się naprawdę dużą porcję świeżych pierogów z ziemniakami - Vareńki z kartoszkami czy jakoś tak). Z zup bardzo dobra była Żarkoje - z ziemniakami i baraniną. Bardzo tani alkohol - najlepsza wódka Nemiroff kosztowała 20zł za litr. Cały wyjazd zamknął się w kwocie 1500zł...

















































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz