Strony

Český Krumlov - lipiec 2011

Ten week mieliśmy spędzić w domu...ale wyszło jak wyszło i w niedziele z Ania, Madzią, Kebabem i Kaktusem wybraliśmy się do Českiego Krumlova (550km z Nowego Targu). Wyjechaliśmy o 2.00 i wróciliśmy o 2.00:)
Obawiałem się trochę pogody, ale na szczęście nas oszczędziła i cały dzień w Krumlovie nie padało:)

Český Krumlov leży nad Wełtawą i jak widać poniżej rzeka ta ładnie otacza stare miasto:)
Nad Českým Krumlovem góruje zamek. Znajduje się on na skale wznoszącej się stromo nad Wełtawą. Zamek jest drugim, co do zajmowanej powierzchni, zamkiem w Czechach, po praskich Hradczanach. Najstarsza część tzw. Hrádek (Zameczek) z potężną okrągłą wieżą pochodzi z połowy XIII wieku. 






Widok z wieży zamkowej. 







Ogrody zamkowe. 






W drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze rynek w Czeskich Budziejowicach 





i tor w Brnie. 


Aha, jeszcze wpadliśmy na chwile do NY zrobić zdjęcie Statule Wolności:) 

Kac Vegas w Belgradzie - lipiec 2011

Wyjazd planowany jakieś dwa tygodnie wcześniej. Miało jechać ok. 10 osób, ostatecznie jedziemy w 5. Był to wyjazd z okazji wieczoru kawalerskiego mojego brata Sebka:) Wbrew pozorom Belgrad NIE JEST NIEBEZPIECZNY, nie ma tam wojny jak to niektórzy jeszcze myślą. Ludzie są sympatyczni i przyjaźnie nastawieni:) Bastek dowiedział się o wyjezdzie w dzień wyjazdu. Gdzie jedziemy dowiedział się dopiero 100km przed Belgradem - już nie dało się ukryć...:) Oczywiście nie opisze tutaj wieczoru kawalerskiego - to zostaje tylko dla wtajemniczonych:P

Ruszamy z Nowego Targu o godzinie 21.00 w składzie - Bastek, Wojtek, Grabson, Gringo i ja:)
Przed nami 680km do celu. Jedziemy przez Słowację i Węgry. W Serbii zatrzymujemy się w Subotice i Novym Sadzie. W Belgradzie jesteśmy o 9.30. 


Centrum Suboticy (po polsku Sobota) 




Targ gdzieś po drodze. 


A to już Novi Sad. 




Dżemka:) 


Serbki... 


Na ostatnim piętrze był nasz hostel (10euro od osoby) 


Widok z balkonu z hostelu. Fajnie obserwowało się skrzyżowanie na zdjęciu. Serbowie mają dużą fantazję w jeżdzeniu:) Zero stresu, pasy na jezdni nie istnieją, a jak chcą gdzieś się "wbić" to dwa razy klakson i jazda:)
I tam nikt na nikogo się nie denerwuje:) A ruch w tym chaosie idzie bardzo płynnie!!! 


Nasz pokój. 


W tym budynku są fajne imprezy, jakby ktoś się wybierał to polecam:) 





Widok z Twierdzy Kalemegdan.  


Takie tam z czołgiem:P 






Pozostałość po wojnie.








W niedziele przed wyjazdem pojechaliśmy jeszcze zobaczyć stadion Partizana Belgrad


i FK Crveny Zvezdy Belgrad. Niestety na żaden stadion nie udało nam się wejść. Zdjęcie zrobione przez dziure w bramie:)