A więc na początku był plan...jechać do Norwegii, ale pewne sprawy wywróciły ten plan do góry nogami, więc trzeba było zmienić kierunek:)
Mały trip z Anią, Madzią i Kebabem po Bałkanach:) Trasa liczyła 4 100 km (ok 68h jazdy) i prowadziła przez:
Mały trip z Anią, Madzią i Kebabem po Bałkanach:) Trasa liczyła 4 100 km (ok 68h jazdy) i prowadziła przez:
Macedonia - Skopje i Ohrid - Jezioro Ohrydzkie
Grecja - Saloniki i plaża w Sarti
Albania - Gjirokastër, Saranda, Vlorë, Krujë, Shkodër - Jezioro Shkodërskie
Czarnogóra - Św. Stefan, Budva, Kotor
Chorwacja - Dubrovnik
Bośnia i Hercegovina - Mostar, Sarajewo, Banja Luka
Węgry - Balaton - całe 15 min :)
Wróciliśmy, wrzuciłem zdjęcia na lapka...no i niestety nigdy nie udało mi się zrobić zdjęć, które choć trochę oddają prawdziwe oblicze zobaczonych miejsc - więc musicie tam jechać:)
Wróciliśmy, wrzuciłem zdjęcia na lapka...no i niestety nigdy nie udało mi się zrobić zdjęć, które choć trochę oddają prawdziwe oblicze zobaczonych miejsc - więc musicie tam jechać:)
Po ok 24h meldujemy się w stolicy Macedonii Skopje
Takie autobusy jeździły w Skpoje.
Potem jedziemy do Ohrydu i nad jezioro które leży koło niego.
Kebab się zmęczył :)
A na tylnym siedzeniu impreza:)
Jakaś droga w Macedonii.
Kolejnym zwiedzanym miejscem są Saloniki w Grecji
Sarti - mała miejscowość na środkowym palcu Chalkidiki
W drodze do Albanii znowu przejeżdzamy przez Saloniki - jazda pod prąd, czy parkowanie na skrzyżowaniu to dla nich żaden problem:)
Wieczorkiem wiadomo - grill:)
A to już kąpiel na stacji w Albanii:)
Albania - pierwsza stacja i miłe zaskoczenie, nie tego się spodziewaliśmy:) A tu bardzo europejsko.
Główne drogi równe jak stół.
Stacje benzynowe też niczego sobie.
Pierwsze miejsce jakie zwiedzamy w Albanii to Gjirokastër. Na pierwszy rzut oka mało atrakcyjne miejsce turystycznie. Jednak na szczęście trochę się pomyliliśmy, co widać poniżej:)
Byrek - przysmak albański - szpinak, ser lub mięso w cieście. Bardzo smaczne:)
Gjirokastër zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie. Mała starówka na wzgórzu, uliczki strome, wybrukowane, a na szczycie zamek. Chyba się tam jeszcze wróce:)
Slumsy - spotkaliśmy też po drodze biedną ludność mieszkającą w bardzo marnych warunków.
Z Gjirokastër piękną drogą przez góry dostajemy się do Sarandy. Najbardziej popularny kurort nad morzem albańskim. Ceny dużo wyższe niż w innych miejscach w Albanii. Miasto najbardziej nowoczesne
z miejsc jakie widzieliśmy w Albanii.
Krowy pasły się bardzo często luzem koło drogi, więc często można było je spotkać na drodze.
Przystanek na obiad - w takich miejscach nawet zupka chińska smakuje jak obiad u mamy:)
Twierdza spotkana po drodze - nie pamiętam nazwy miejscowości :/
Jakiś budynek w drodze z Sarandy do Vlore.
No i Vlore - kolacja w restauracji :) Na deser dostaliśmy gratis taką przekąskę:)
We Vlore postanowiliśmy się przespać po raz drugi w wypasionych warunkach:) Hotel "4 gwiazdki albańskie" za 30 euro za 4 osoby. Widok z balkonu.
W drodze do kolejnej miejscowości w Albanii - Kruje zatrzymaliśmy się przy drodze na zakupy owoców:) Akurat przechodził albańczyk z osłem i wózkiem za nim. Spytaliśmy się go (na migi) czy możemy sobie zrobić z nim zdjęcie. Albańczyk nie tylko pozwolił nam zrobić sobie zdjęcie, ale odpiął osiołka od powozu i pozwolił nam na niego wsiąść. Bardzo pozytywna sytuacja - tacy są albańczycy:) Daliśmy mu 200 Leków:) Bardzo się ucieszył.
Postanowiliśmy spytać się ile kosztuje umycie auta. Bardzo ciężko nam to szło, nawet na migi:) Do tej pory raczej nie mieliśmy problemów z dogadywaniem się, ale chłopak, który mył auta był mało kontaktowy. Okazało się, że umycie auta kosztuje 300 LEKÓW (ok 10zł), więc postanowiliśmy umyć nasze zakurzone auto. Myśleliśmy, że za tą cene auto umyte będzie tylko z wierzchu, a okazało się, że był to full pakiet z odkurzaniem środka:)
Bazar w Kruje
Zamek w Kruje
Shkodër i Jezioro Shkodërskie
Czarnogóra - Swięty Stefan - niestety nie można zwiedzać. Obecnie szukany jest inwestor, który będzie się w stanie zająć tym pięknym miejscem.
Budva - bardzo ładne miasteczko w Czarnogórze. Stare miasto otoczone murami, a w środku ścisła zabudowa w wąskimi uliczkami.
Ostatnie miejsce w Czarnogórze - Kotor. Podobnie jak w Budvie, stare miasto otoczone murami, w środku wąskie uliczki, a nad miastem zamek na wzgórzu.
Chorwacja - Dubrownik. Bardzo podobnie jak w Kotorze, tylko brak zamku na wzgórzu:)
Mostar - Bośnia i Hercegowina
Słynny most w Mostarze
Nocne zwiedzanie Sarajewa. Niestety nie mieliśmy już czasu żeby zatrzymać się na dłużej, więc musieliśmy w nocy przelecieć się po mieście.
Prawie ostatni punkt naszej wyprawy - Banja Luka
To nie tak jak wygląda :) Kebab po prostu myje zęby :)
Chorwacja i opuszczone domy po wojnie
Na koniec nie mogliśmy sobie odmówić żeby zatrzymać się przy Balatonie na Węgrzech. Niestety po tym co widzieliśmy wcześniej Balaton na nas nie zrobił wrażenia:)
Podsumowując największe wrażenie zrobiła na nas Albania. Może dlatego, że krąży u nas stereotyp, że Albania jest bardzo biedna, zniszczona i niebezpieczna. A tu proszę, wcale nie jest tak źle, a niektóre miejsca wyglądają bardzo europejsko. Główne drogi bardzo dobre. Ceny tańsze niż w Polsce. Poza tym bardzo przyjaźnie nastawieni ludzie - najbardziej ze wszystkich krajów, które widzieliśmy. Policjanci zatrzymywali nas 3 razy w Albanii i za każdym razem puszczali z uśmiechem (zatrzymywali tylko do kontroli - starałem się jeździć przepisowo). Na rondzie szedł sobie policjant, przy którym zatrzymywały się samochody ze znajomymi policjanta, z którymi się witał...Ruch drogowy jest bardzo chaotyczny, nie zauważyłem, żeby obowiązywały tam jakieś przepisy:) Spotkałem się nawet z sytuacją, że przejeżdzałem przez skrzyżowanie jak na pierwszeństwie, po czym się okazało jadąc przez to skrzyżowanie z powrotem, że powinien tam stać znak stop, ale jakimś cudem go nie było :) Jazda pod prąd uliczką jednokierunkową to też nic dziwnego.

























































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz