Eksploracji Karpat Wschodnich ciąg dalszy:)
A zaczęło się tak...Kebab wziął mapę, którą kupiłem przy okazji
kupowania Bieszczad Wschodnich i powiedział "to może Gorgany". Ja szybko sprawdzam
w necie i mówie "spoko, to tylko trochę ponad 100km dalej niż byliśmy ostatnio".
I plan był gotowy. I mówię Wam (piszę), jak ja potem przeklinałem tą decyzję:) - to słyszał tylko Kebab:)
To 140km dalej to była wieczność:) Nigdy nie używajcie na Ukrainie, jeśli nie ma takiej
potrzeby innych dróg niż krajowych (czerwone na mapie). Łącznie przejechaliśmy do
miejsca docelowego (Osmołoda) 500km, z czego ok 210km po Ukrainie.
Zaraz za Medyką skierowaliśmy się
w kierunku Drohobycza, bo "było bliżej" 30km i dłużej jakieś 2 godziny na odcinku 100km:)
Z powrotem po informacji dziewczyny, którą podwoziliśmy do Lwowa, pojechaliśmy przez Lwów
i było dużo szybciej i równiej:) Ostatni odcinek do Osmołody (ok 15km) to 1,5h jazdy...
Dodając do tego pomylaną kolejkę na granicy i niepotrzebne odczekanie w niej 3 godzin,
do Osmołody dojechaliśmy nie na 10 rano, a na 16!!! Czyli po 16h :/
To na dowód:)
Bociek:)
Hehe, i co tu łatać?? Śmieszne, ale prawdziwe...
Tak wyglądało ostatnie 15km do Osmołody.
I tak:)
Samochód zostawiamy u chyba przedostatniego gospodarza i ruszamy.
Szlak zaczyna się przeprawą na drugą stronę rzeki.
Pierwszego dnia, ponieważ późno zaczeliśmy, postanowiliśmy się zatrzymać na nocleg
w chacie. Rozpalamy ognisko, pieczemy kiełbasę i idziemy spać o 19.30,
żeby wstać o 4.00 i zaczą wędrowanie wcześniej. Chcieliśmy zejść do wioski
na 13, ponieważ nie byliśmy pewni czy znajdziemy do domu lepszą drogę:)
W porównaniu do namiotu to luksusy:)
Widok z Wysokiej (1803 m n.p.m.)
na Ihrowiec (1804 m n.p.m.)
Ponieważ idzie nam nie najgorzej postanawiamy udać się jeszcze w stronę Sywuli. Dochodzimy tylko do Łopusznej (na zdjęciu widok z Łopusznej (1694 m n.p.m.)
na Sywule (1836 m n.p.m.)) Na dalszą część nie pozwala nam brak czasu.
Nutella w górach "jak znalazł":)
Świerk kwitnie.
Spotkana chata po drodze.
W drodze powrotnej:) Jak tam jestem to głupio mi nie przytaknąć
na stwierdzenie Ukraińców, że "Polsza do bogaty kraj"...
Paskudztwo:)
Na szlaku nie spotkaliśmy ani jednej żywej istoty (może poza dwoma małymi czarnymi wężami).
Pogoda dopisała, no może poza ostatnim kilometrem, gdzie nas na koniec pomoczyło, ale to już nie miało większego znaczenia:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz