Strony

Włochy - Dolomity i Wenecja, Chorwacja - Rijeka i Krk - sierpień 2011

Miał być Amsterdam, ale ponieważ Marysia nie dała rade (a to był jej pomysł) musieliśmy wymyślić coś innego:) Ciężko nam szło to wymyślanie, ale ostatecznie w piątek zdecydowaliśmy się na kierunek włoski:) Jedzie Ania, Elka, Kebab no i ja. Wyjeżdżamy w piątek o 21.00, przed nami 930km. Przez Austrię i Słowację jedziemy autostradami (czekam na pamiątkowe zdjęcie z autostrady z Austrii...). Jesteśmy na 9.00 w Dolomitach. Przejeżdzamy piękną trasę widokową z Cortina d'Ampezzo do Bolzano przez przełęcz Pordoi (2239 m n.p.m.). Z przełęczy piękne widoki na Marmolada (3343 m), Sassolungo (3181 m). Trasa nazywa się Grande Strada
 Delle Dolomiti i ma ok. 110km. 


Pierwsze włoskie widoki. 




Widok na Cortina d'Ampezzo 



A tu już jesteśmy na przełęczy Pordoi. 









Wyszliśmy na kawałek Marmolady:) 






Z Bolzano do Wenecji mieliśmy 200km, z czego ok 180km to droga między górami z jednej i drugiej strony w bliskiej odległości. 



Po drodze zobaczyliśmy jeszczę Padwę. 


No i jest drugi cel podróży. Przyjechaliśmy do Wenecji o 1.00 w nocy. Darmowych miejsc nie szło znaleść, musieliśmy zaparkować na 10-pietrowym parkingu za 25 EURO (trzeba było wykupić na całą dobę). Miejsce było tylko na 10 piętrze, a piętra małe nie były... Wyspaliśmy się w aucie do 8.00 i na zdjęciu poniżej wcinamy już zupkę chińskąm na którą wodę ugotowaliśmy sobie na naszej kuchence turystycznej między autami:) Takie jedzenie smakuje najlepiej:) 



Plac św Marka (podobno obowiąkowe miejsce do zobaczenia w Wenecji) 


Bazylika św. Marka  (też obowiąkowe miejsce do zobaczenia w Wenecji)  



Stwierdziliśmy że jak się bawić to się bawić:) I płyneliśmy sobie gondolką za 90zł od osoby za 25 minut...




Z Wenecji udaliśmy się do kurortu turystycznego Gardo, niestety plaża była brzydka (zdjęcie tego nie oddaje), woda w morzu mętna... Do Chorwacji mieliśmy tylko 130km więc postanowiliśmy tam pojechać:) 


No i jesteśmy na plaży gdzieś w okolicy Rijeki. 


Taki tam zjazd z autostrady:) 

Niestety na Chorwacji byliśmy praktycznie bez aparatu bo bataria się wyładowała. Pojechaliśmy jeszcze na wyspę Krk do miejscowości Punat odiwedzić rodzinkę Ani. Niestety nieliśmy tylko 2 godzinki czasu, bo na rano trzeba było zdąrzyć do pracy. Wyjechaliśmy z wyspy o 17.30, postaliśmy na wyjeździe 40min w korku, potem 300km przez Słowenie w 7h...Na szczęście przez Ausrię i Słowację jechaliśmy autostradami, dzięki czemu byliśmy w Nowym Targu o 7.00.  


Było super jednak jak na nasz wyprawy ta była droga:) Przede wszystkim we Włoszech w sobotę po 12.00 i święta na zwykłych drogach nie ma otwartych stacji, więc można tankować tylko benzynę i ON, ponieważ do nich są kasy samoobsługowe... Gazu się nie da:)
Ale najważniejsze że nikt nie załował, nawet pomimo wyższego kosztu:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz