Znowu udało się coś ogarnąć:) Nawet podwójnie.
Rano na wschód słońca idziemy na jeden ze szczytów Czerwonych Wierchów - Ciemniak (2096 m n.p.m.).
Idę ja nie zgadniecie z kim...:) Z Kebabem.
Zmiana czasu, więc wschód nie o 5.24 tylko o 6.24. W sumie dzięki temu, że wschód się też w czasie przesunął nie ubyło nam spania:)
Wyjście o 5 rano z Kir, kawałek Doliną Kościeliska i dalej czerwonym na Ciemniak.
Na szczycie o 7.10, czyli trochę spóźniony wschód:)
Krokusy już dają rade:)
Skutki ubiegłorocznych wichur...
Powrót do domu o 9.30, przepakowanie plecaka i jedziemy do Jaworek żeby wyjść sobie
na Wysoki Wierch:)
na Wysoki Wierch:)
Tym razem jadę z Anią, Filipem, Małą Kasią, Baśką, Iśką, mamą Iśki, małą Julią, Andrzejem i Siską
Mamoooooo, oddawaj:)
Zdjęcie artystyczne Ani:)
Relaksik na szczycie
Do mnie mówisz??:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz