Całkiem spontanicznie spotykamy rano moich rodziców i umawiamy się na krótką niedzielną przejażdzkę.
Bez większych planów udajemy się na Łapszankę, dalej do słowackiej wsi Osturnia i potem kierunek na przejście graniczne w Niedzicy.
Spacer po tamie i na dziedziniec zamku w Niedzicy, potem Przystań Flisacka w Sromowcach Wyżnych
i do domu:)
Kapliczka na Przełęczy Łapszanka. Kapliczkę zbudowano w 1928r. W wieży znajduję się dzwon, którym dzwoniono zawsze przed nadchodzącą burzą, gdyż wierzono że odstraszy to Płanetniki (wg. wierzeń słowiańskich demoniczna lub półdemoniczna istota uosabiająca zjawiska atmosferyczne. Wierzono, że płanetnicy kierują chmurami, zsyłają burzę i grad). W 1967r podczas dzwonienia przed burzą zginał od uderzenia pioruna 33-letni mieszkaniec Łapszanki.
We wsi Osturnia na Słowacji.
Wieś - skansen w Osturni.
Widoki z przełęczy nad wsią Wielka Frankowa.
Zbiornik wyrównawczy przy tamie w Niedzicy.
Zamek w Niedzicy (w oddali w Czorsztynie) i my:)
Mechanizm śluz do spuszczania wody na tamie.
Cmentarz Salomonów - pochowani są na nim właściciele zamku w Niedzicy.
Przystań Flisacka w Sromowcach.
Hurrraaaa, płyniemy:)
A to się jeszcze powspinam na koniec:)
Na szczycie!!!!:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz