Strony

Bułgaria - morze i Dom Partii Komunistycznej na górze Buzłudża sierpień 2015

Drugi tydzień urlopu spędziliśmy nad morzem w miejscowości Byala w Bułgarii.
Nie było już tak efektownie, ale za to wypoczywanie pod koniec wyszło mi bokiem:)







Do Byala zajeżdżamy koło południa, odbieramy apartament i idziemy na plaże.





 Plażowanie to niestety (oczywiście tylko dla mnie) nasze najczęstsze zajęcie w Bułgarii:)
w międzyczasie zwiedzamy Sozopol i Nesebyr oraz Varne.





Sozopol

















Ekipa z Żuka już skończyła zwiedzanie:)





Nesebar zdecydowanie najładniejszy - i to miejsce jako jedyne z odwiedzonych przez nas z czystym sumieniem mogę polecić do zobaczenia na wybrzeżu.



5 km od Byala znajduje się plaża Karadere - ostatnia, albo jedna z ostatnich dzikich plaż w Bułgarii.


Dojazd polnymi drogami, ale osobówki dojeżdżały. 




Varna







Kto głośniej??:)








Drogę powrotną Skoda i Żuk zaplanowały autostradami przez Serbie. Motorki wróciły Rumunią, a my postanowiliśmy pojechać zobaczyć Dom Partii Komunistycznej w Buzłudży i potem na przełom Dunaju. Dzięki temu ominęliśmy granicę Serbia - Węgry i ponad 4h stania w korku na granicy.



Żeby dojechać do Buzludzha należy ze Starej Zagory kierować się na Kryn (Kran) a następnie za Krynem w kierunku przełęczy Shipka jest pomnik, koło którego należy skręcić w prawo. Można też dojechać od Shipki, ale droga dużo gorsza. My nią zjeżdżaliśmy. 






Niestety pogoda nie dopisała, szczyt Buzłudży był cały we mgle.
Na szczycie Buzłudzy znajduje się Dom Partii Komunistycznej, który od 27 lat pozostawiony jest sam sobie. Jak tylko w Bułgarii upadł komunizm, zrezygnowano z budynku i od tego czasu walczy z naturą o przetrwanie.


Na drodze dojazdowej jest stary, przyłamany znak "zakaz wjazdu", sam budynek też jest zamknięty, niektóre wejścia zamurowane. Jest jednak jedno małe okienko na wysokości ok. 1,5m przez które można się dostać do środka. Znajduje się po prawej stronie budynku (nie da się nie zauważyć).


Niestety zapomniałem zrobić zdjęcia wejścia od zewnątrz, mam tylko od środka. Wejście jest małe, na dodatek lekko padało, więc wszystko było mokre, ale jakoś udało mi się poskładać i wejść do środka.


Budynek mocno zniszczony w środku. 
Na ścianach mozaiki, które już w dużej części poodpadały ze ścian,


Dach mocno dziurawy.








W centralnym miejscu dachu sierp i młot.






Dość chwilę chodziłem po budynku, aż do momentu, jak zobaczyłem to miejsce. Wtedy naszła mnie myśl, że może ktoś zginął od spadającego gruzu i jednak jest niebezpiecznie. A przecież na zewnątrz została Ania z Filipem:)







Jednak do zdobycia jest przecież jeszcze wieża:)



Kolejne wejście do środka, zejście do piwnic, odnalezienie wejścia na wieże i wchodzimy!:)
Droga do góry trochę się dłużyła, z dużym aparatem na ramieniu i telefonem w ręku (latarka)
udało się w końcu wyjść na górę. Z racji złej pogody na ostatnich piętrach kapało na głowę:)
Na szczyt prowadzą drabiny i bardzo strome schody. Co ok. 2 m jest podest i kolejne przejście na kolejną drabinę/schody.



Gwiazda z powodu mgły nie była widoczna od zewnątrz, więc musiałem zrobić foto od środka:)





Winda niestety z powodu awarii nie czynna:)
Najlepsze jest to, że moja Ania uznała to miejsce za najlepszy punkt naszego 2-tygodniowego wypadu:) A była w środku zaledwie 10 min:)

Po powrocie do Polski Ania dodała zdjęcie z tego miejsca na pewien portal społecznościowy.
Pierwszy komentarz zamieścił nasz znajomy kolega z Bułgarii (poznany w Mołdawii).
Zapytał po co tam pojechaliśmy??Zabrzmiało jakby miał pretensje...

Już w prywatnej rozmowie wytłumaczył nam, że ten budynek  był bardzo ważny w czasach socjalistycznej Bułgarii, był to pomnik komunizmu, w którym partia komunistyczna robiła swoje ceremonie i narady, Nie jest tak, że Bułgarom to miejsce się nie podoba, czy też go nie akceptują. Po prostu w Bułgarii, tak jak to było kiedyś i u nas (i w pewnych kwestiach pewnie nadal jest), o pewnych rzeczach z historii ludzi młodych się nie uczy...
Obecnie jest to jeden z najbardziej interesujących opuszczonych miejsc na świecie. To pewnie jest jedynym powodem, dla którego ludzie tam jeżdżą. Dlatego zapytał, dlaczego tam pojechaliśmy. "I to jest smutne, że ludzie starają się usunąć historię. W cywilizowanych krajach mogłoby to być fajnym muzeum, ale na Bałkanach żyjemy w średniowieczu" :)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz