Strony

Albania - Ksamil lipiec 2017

Pierwsza część tegorocznego urlopu za namową najstarszego brata spędzamy w Albanii.
Ponieważ jedziemy ze znajomymi i małymi dziećmi ze sporym wyprzedzeniem
planuje pierwszy tydzień tego urlopu. Rezerwuje apartament i jedziemy!
Jedziemy z dziećmi oraz z Kebabami i małą Marysią.
Pierwszy tydzień ma być głównie dla dzieci, dlatego wybór pada na Ksamil, 
gdzie rzekomo są najlepsze plaże dla dzieci w tym rejonie.
I to rzeczywiście się sprawdza.

Do Ksamilu mamy 1600 km, więc dzielimy trasę na dwa etapy. W sumie na 3:)
Plan jest taki, żeby jechać nocami, bo najmniejsza córka nie znosi być przywiązana pasami:)
W pierwszą noc dojeżdżamy więc do Bośni i Hercegowiny, a dokładnie do Sarajewa.
Zaczynamy od toru saneczkowego z IO 1984. Niestety, obecnie są w ruinie, chociaż jakby nie były,
to bym tam nie pojechał, bo kto by oglądał taki nie zrujnowany:)




Sarajewo z górki:)







potem zjeżdżamy do miasta i kierujemy się w stronę starówki.




bośniacka kawa - mistrzostwo świata:)
potem już nie udało nam się nigdzie wypić takiej dobrej jak w Sarajewie.


NO STRESS:)





Z Sarajewa kierujemy się w stronę Czarnogóry, żeby przekroczyć granicę w Scepan Polje.
Po drodze śpimy w takich oto domkach.
Jak widać na załączonym obrazku niektórym się bardzo podobało:)
Domki były tak małe, że mieściły się tylko łóżka piętrowe.


Drugi dzień poświęcamy na przedostanie się przez Czarnogórę do morza, gdzie czekamy na zachód słońca i nocą udajemy się do Ksamilu. Jedziemy przełomem rzeki Tary.


Po drodze zwiedzamy jeszcze nudną Podgorice,
Te ruiny basenu zrobiły na nas chyba największe wrażenie:)




W Ksamilu meldujemy się w apartamencie, o którym nie będę więcej wspominał,
bo nie chce się już denerwować...!!!:)
I plażujemy, plażujemy, plażujemy, aż nam się znudziło i pojechaliśmy zobaczyć...


Blue Eye
Fajne miejsce o swoim własnym mikroklimacie. Albania jest takim "suchym krajem", a tu taki skrawek ładnej zieleni.



Woda tak lodowata, że kości bolały:)




Z Blue Eye udajemy się do kanionu Lengarica.
Droga prowadzi bardzo malowniczymi terenami wzdłuż rzeki.







W kanionie znajdują się gorące źródła (może nie gorące, ale woda była przyjemnie letnia)
oraz stary kamienny most.





"Urocze złomowisko" spotkane po drodze.



Wieczorem wjeżdżamy jeszcze do Gjirokastry. Jesteśmy tam trzeci raz
w ostatnich kilku latach, więc nawet za bardzo nie wyciągam aparatu.



Kolejny dzień to plażowanie w Sarandzie na kamykach:)


Pod koniec naszego pobytu uznajemy, że mamy dość wody (tzn. ja uznaje, a reszta się o dziwo zgadza)
i wyruszamy do Bułgarii - uwaga, bo tego się nie spodziewacie - w góry:)



Żeby było ciekawiej, wyjeżdżamy z Albanii około południa i udajemy się na pół dnia do Grecji,
skąd nocą jedziemy do Bańska w Bułgarii.



koniec części pierwszej urlopu....
i właśnie w tej chwili "się kapłem", że nie mam ani jednego zdjęcia z plaży w Ksamilu.
Musicie mi uwierzyć na słowo, że było nawet ładnie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz