Chyba nam się tam podoba:)
Trzeci rok z rzędu postanawiamy wybrać się na Zakarpacie - tym razem w trochę inny zakątek.
Tym razem po raz pierwszy jadą z nami Kaśka, Paweł i mały Emil.
Wyruszamy w nocy z 30 kwietnia na 1 maja. Kierunek Słowacja, potem 3h stania
na granicy w Użgorodzie (przed nami zepsuł się komputer i musieliśmy czekać ok. 1h
aż naprawią...). Ale to nie pierwszy pech na tej wycieczce:)
Zaraz po wjeździe do Użgorodu słysze, że coś dziwnie stuka, ale pierwsza myśl jak mi przychodzi do głowy to nierówna droga. Przecież na Ukrainie drogi "są jakie są". Niestety dźwięk jest zbyt regularny, patrzę na drogę i chyba jednak ten dźwięk to nie od niej...
Zatrzymuje się, patrzymy z Pawłem na koła i okazuje się, że mamy 4 gwoździe w przedniej oponie:)
Powietrze nie uchodzi zbyt szybko więc postanawiam,
że znajdziemy wulkanizację i naprawimy koło.
Potem to już walka z wczesną godziną (było ok 7.00 rano), szukaniem wulkanizacji z wjazdami co chwile na stację, żeby dopompować koło, brakiem klucza, bo na 4 stacji nie było kompresora, żeby dopompować koła, a po zatrzymaniu się powietrza było tak mało, że bałem się jechać dalej szukać, więc zmuszeni byliśmy do wymiany na zapas.
Klucz udało się pożyczyć, koła po walce udało się odkręcić, a wulkanizacja okazała się znajdować 200m od stacji na której staliśmy, więc w stylu F1 po 3 godzinach opona naprawiona
i można jechać dalej:)
Pierwszego dnia w planach mieliśmy przejechać się koleją wąskotorową z Winogradowa do Irszawy.
Temat zainteresował mnie dzięki
http://www.stacjabalkany.pl/kolej-waskotorowa-winogradow/
Niestety okazało się, że kolej w poniedziałki nie kursuje, więc zbieramy się i jedziemy do hotelu.
Meldujemy się i idziemy rozpalić ognisko i zjeść obiad:)
Nasz hotel - apartament z dużym łóżkiem i rozkładaną sofą 90zł za dobe - basen w cenie:)
W hotelu dodatkowo można było korzystać z sauny, groty solnej, banii.
Na drugi dzień w planie mamy Dolinę Narcyzów.
Dolina Narcyzów to Rezerwat Biosfery UNESCO.
Jest to największe skupisko narcyzów wąskolistnych na świecie, a na dodatek narcyz to roślina górska, rośnie na ok. 1800m n.p.m., a Dolina Narcyzów położona jest na 160m n.p.m.
I to by było na tyle, ponieważ jak widać na załączonym obrazku nie wstrzeliliśmy się w termin:)
Narcyzów było mało i nie wiem czy byliśmy za wcześnie czy za późno:)
To jest zdjęcie z tablicy informacyjnej.
Oczywiście jakieś ruiny też trzeba było zobaczyć.
W oddali ruiny zamku w Chuście.
Małe zakupy bazarowe
zwiedzanie miejscowości Chust.
Droga do hotelu - 4 km po takiej drodze. Jak na warunki Ukraińskie to całkiem niezła ta droga była.
Obiadokolacja
Ostatnie dzień to zwiedzanie Mukaczewa i powrót do domu.
Z ciekawostek, to z fontanny na zdjęciu Pan wyłowił dwa karpie,
które potem wylądowały na talerzu dziewczyn.
Chyba Urząd Pocztowy w Mukaczewie.
Czekaj Filip, umyje Ci ptaka do zdjęcia:)
Pytanie do rodziców - ręka do góry kto dziś puści dzieci w tym wieku co na zdjęciu
same nad rzekę?:)
Z ciekawostek sytuacja z Mukaczewa, zaraz po gwoździach w oponie.
Z tego całego zamieszania zapomniałem w Użgorodzie wymienić walutę na hrywny.
Zatrzymuje się w Mukaczewie na parkingu (myślę sobie spore miasto, to i kantor będzie), jest nasze auto i jeszcze jedno. Rozglądamy się i mówimy do dziewczyn, żeby poczekały a my pójdziemy poszukać kantoru. W między czasie do passata obok podchodzi Pan, więc podchodzę do niego i pytam, czy nie wiem gdzie może być kantor. Chwile myśli, po czym mówi, że na bazarze.
Po kolejnej chwili zadumania mówi do nas "wsiadajcie".
Zawozi nas na bazar, prowadzi do gościa, który po niezłym kursie wymienia nam walutę i odwozi
z powrotem pod nasze auto. Oczywiście nic nie chce w zamian (dostaje od nas polskie piwo, na które się bardzo ucieszył).
z powrotem pod nasze auto. Oczywiście nic nie chce w zamian (dostaje od nas polskie piwo, na które się bardzo ucieszył).
I teraz niech każdy zada sobie pytanie, czy taka sytuacja możliwa jest u nas, lub w jakimś innym kraju od Polski na zachód??
Nie chodzi mi o to, że u nas się nie pomaga, bo jak mnie ktoś spyta o jakieś miejsce, to wytłumaczę mu dokładnie gdzie się ono znajduje, ale nigdy nie przyjdzie mi do głowy, żeby tracić czas na jakiegoś nieznajomego, przecież mój czas jest taki drogocenny...
Takie moje osobiste przemyślenie, jak nasza "bogata cywilizacja" nas dzieli, a jak ich bieda ich łączy.
Żeby nie było, że gość miał w tym jakiś interes, to podobną sytuację w Chuście miała Paweł.
Zapytał dziewczyny o kantor, wyszła ze sklepu, zaprowadziła go na miejsce (jakieś 5 min) po czym odprowadziła do z powrotem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz